Pielgrzymki rowerowe


Idź do treści

Częstochowa

Kronika > Rok 2008

Pielgrzymka do Częstochowy (11-14 sierpień 2008)

Wspomnienia


W tym roku po raz pierwszy miałam przyjemność uczestniczyć w trzeciej rowerowej pielgrzymce na Jasną Górę. Muszę stwierdzić, że cały czas pozostaję pod jej wielkim wrażeniem.

Z Warszawy, z kościoła pod wezwaniem bł. Władysława z Gielniowa na Ursynowie wyjechało nas 130 osób, a w Grójcu, miejscu naszego pierwszego obiadu dołączyła do nas jeszcze grupa 30 pielgrzymów z Wysokiego Mazowieckiego wraz z księdzem z tamtejszej parafii.

Od tego momentu stanowiliśmy zintegrowaną grupę rowerzystów zmierzającą w kilku podgrupach do Częstochowy. W zależności od naszych fizycznych możliwości podzieliliśmy się na superszybką grupę -,,Pędziwiatry”, dalej „Gazele”, „Motyle”, „Łabędzie” oraz „Ślimaki”.

Nad organizacją, jak co roku, czuwał nasz niestrudzony brat Jacek Michalski. To jemu przede wszystkim zawdzięczamy opracowanie trasy, koordynację ruchu na drogach, zabezpieczenie transportu bagaży i powrotu do Warszawy naszych rowerów, ubezpieczenie od nagłych wypadków, zapewnienie opieki medycznej, miejsc noclegowych, obiadów jak również obecność wśród nas księży i kleryków. Dzięki ofiarności pana Jacka, istniała na naszej wyprawie możliwość podwiezienia „rannych” i wyczerpanych, jego samochodem przystosowanym do transportu kilku rowerów.

To niesamowite, aby z jednego pomysłu o rowerowej pielgrzymce na Jasną Górę wyrosło coś tak wspaniałego pod względem ducha i organizacji. Dzięki zaangażowaniu brata Jacka na naszej pielgrzymce panowała niezwykła, rodzinna atmosfera. Ten człowiek zadał sobie wiele trudu, żebyśmy nauczyli się dostrzegać obok nas ludzi słabszych, którzy nie dają sobie rady z podróżą, upadają pod względem fizycznym, tracą ducha, są spragnieni. Kultywował i podkreślał publicznie okazywanie sobie życzliwości, wsparcia, dobrego słowa. Dzieliliśmy się chlebem, ustępowaliśmy sobie miejsca, pilnowaliśmy porządku w szeregu –wszystko po to, aby w atmosferze wzajemnej miłości zanieść Matce Bożej naszą ofiarę: pokorę, miłość i oddanie.

Nic dziwnego, że z roku na rok podwaja się liczba uczestników tej pielgrzymki. Trasa jej, dzięki takiej postawie jest możliwa do pokonania dla każdego. Były wśród nas zarówno dzieci, młodzież, osoby w średnim wieku, jak i starsi- rzucający wyzwanie własnej słabości. Wszyscy dojechaliśmy na Jasną Górę, chociaż nie obyło się tym razem bez dość groźnie wyglądających wypadków. Dlatego, dla własnego bezpieczeństwa, warto zabrać ze sobą kask, który chroni nas przed urazami głowy. Drugiego dnia nasza siostra wywróciła się na stromej, żwirowej drodze i bardzo się potłukła. Na szczęście, po opatrzeniu groźnie wyglądających ran na twarzy ( w pobliskim szpitalu), dołączyła do nas jeszcze tego samego dnia i towarzyszyła nam do końca pielgrzymki.

Miał wypadek również ksiądz z Wysokiego Mazowieckiego, który przekoziołkował przez ramę swojego roweru ale, jak twierdził, nie wymagał opieki medycznej i pomimo bólu żeber jechał z nami w dobrym nastroju do samej Jasnej Góry.

Najgroźniej wyglądała wywrotka naszego brata Wiesia tuż przed samą Częstochową, podczas wyprzedzania grup pieszych pielgrzymów, których spotkaliśmy na trasie. Gdyby nie kask, mogłoby to się dla niego skończyć tragicznie, ale po opatrzeniu ran na przedramieniu nasz niezwykły brat dołączył do nas jeszcze w Alei Najśw. Marii Panny i dalej nakręcał swój film z naszej pielgrzymki.

Ostatni dzień był dla wszystkich próbą wytrzymałości i pokory. W trudnym terenie, na piaszczystej leśnej drodze, która miała na celu skrócić trasę o kilka kilometrów, niejednemu z nas puszczały nerwy. Straciliśmy mnóstwo czasu, sił oraz pogody ducha i w ostatecznym rozrachunku nie zdążyliśmy połączyć się z główną częścią naszej grupy- 4 zasadniczą, pielgrzymującą pieszo od samej Warszawy. Ścigaliśmy ją aż do samej Jasnej Góry, ale zabrakło nam czasu żeby w Alei Najśw. Marii Panny wyprzedzić kilkanaście grup pieszych .

Również z pokorą musieliśmy przyjąć fakt, że trzeba było zrezygnować z przepięknej Mszy św. na Przeprośnej Górce. Wielka szkoda, bo myślę, że ta msza zasługuje na szczególną naszą uwagę, ze względu na to, że odbywa się na niej uroczyste nałożenie przez kapłanów szkaplerzy karmelitańskich tym wiernym, którzy pragną od tej chwili oddać się w opiekę Matce Bożej. Myślę, że dla tej mszy św. warto dołożyć nawet jeden dzień więcej pielgrzymowania i wówczas byłby czas, aby odnaleźć swoją grupę zasadniczą , spotkać znajomych pielgrzymów z poprzednich lat, a przede wszystkim, co ma miejsce zawsze na Przeprośnej Górce, wybaczyć sobie wzajemnie wszystkie pielgrzymkowe „zgrzyty”.

Pomimo to, zmęczeni i szczęśliwi dołączyliśmy do tych najwytrwalszych, którzy od 9-ciu dni pieszo wędrowali w wielkim trudzie, aby złożyć swe podziękowania i prośby Matce Bożej.

W Alei Najśw. Marii Panny czekały na nas nieprzebrane tłumy witające pielgrzymów. Wielu z nich miało łzy w oczach, wręczało kwiaty, cukierki, coś do picia. Niektórzy po prostu nas dotykali, podawali rękę, dziękowali, bili brawa. Ten moment zawsze należy do najbardziej wzruszających na trasie, dodaje sił i przekonania, że warto się trudzić, oczywiście poza naszą wiarą, którą niesiemy swoim w sercu. Cóż znaczy nasz trud wobec Bożej Miłości?

I wreszcie zwieńczenie naszej pielgrzymki- dotarcie przed oblicze Matki Boskiej, która u Boga jest naszą orędowniczką. Podziękowania i prośby złożone u Jej stóp, a potem ostatnia, kameralna Msza św. tylko dla naszych rowerowych pielgrzymów. Bardzo ważna, jednocząca msza. Były na niej podziękowania za wspólny trud, podsumowania, wnioski na przyszłość. Bardzo za nią dziękujemy Bracie Jacku! To był piękny, rodzinny moment pożegnania, ponieważ niektórzy z nas wracali już do swoich domów. Taka kropka nad „i”, nad dziełem dokonanym.

Piękna pielgrzymka! Warto było w niej uczestniczyć ze względu na dobrą organizację i rodzinną atmosferę oraz na wiele atrakcji, jakie przygotował nam brat Jacek i inni nasi bracia i klerycy.

Cóż można dodać na koniec?

Pielgrzymka trwała cztery dni. Trasa jej jest opisana osobno i przedstawiona na specjalnej mapie. Film nakręcony przez naszego brata Wiesia oraz wszystkie zdjęcia zebrane od jej uczestników są przedstawione w dziale „kronika”. Było fajnie. Wszyscy mamy poczucie przynależności do jednej wielkiej rodziny- to piękne. Tego nie da się pokazać na zdjęciu. To trzeba przeżyć razem!

Jak co roku odwiedziliśmy dziś już 90-letnią księżnę Branicką w jej dworku w Dańkowie. Znamy jej historię opowiedzianą już kilkakrotnie. Pozostaję pod ogromnym wrażeniem jej osobistego uroku i gościnności, jak również tego, że kobieta w jej wieku i po tylu przejściach może być taka pogodna i tak pięknie wyglądać. W miłej atmosferze 160 osób zostało ugoszczonych chłodnymi napojami, owocami i cukierkami. Piękny dworek księżnej, okolony malowniczym parkiem, pośród starych dębów, cieszył nasze oczy. Mały staw położony nieco poniżej, dopełniał reszty romantycznego obrazu. Nie obyło się oczywiście bez wykonania grupowego zdjęcia, wspólnie odśpiewanej „Barki”, no i oczywiście zapowiedzenia naszej wizyty na przyszły rok.

Brat Jacek zadbał i o to abyśmy poznali historię bł. Honorata Koźmińskiego opowiedzianą przez członka klasztoru kapucynów w Nowym Mieście nad Pilicą.

Noclegi nasze w porównaniu z noclegami WPP na Jasną Górę były po prostu komfortowe. Spaliśmy pod dachem, w szkołach, klasztorach, a więc z dostępem do wody i elektryczności. Codziennie Msza św. w kościele, a nawet była i niezapomniana – polowa na sali gimnastycznej, w jednej ze szkół, w której przyszło nam nocować. Było również i ognisko, gitara, kiełbaski pieczone, pogodne wieczory, a nawet nauka menueta w wolnych chwilach, poprowadzona przez naszych kleryków. Wszystko tylko przez 4 dni…

Bardzo, bardzo dziękujemy wszystkim, którzy mieli swój udział w zorganizowaniu tej pielgrzymki oraz jej uczestnikom! Do zobaczenia w przyszłym roku! Niech Bóg da zdrowie Bratu Jackowi, naszym kapłanom, no i nam abyśmy z nowymi siłami pielgrzymowali do Matki Bożej w przyszłym roku! Szczęść Boże!


Pątniczka z grupy „Motyli”

Warszawa sierpień 2008r

Strona główna | Aktualności | Spotkania | Plany | Kronika | Galeria | Kontakt | Mapa witryny


Powrót do treści | Wróć do menu głównego